Chyba nadchodzi przesilenie, bo jakoś osłabłam dziś. Rozpoczynam więc rytuał - witaminki, żeńszeń i spanie. Kawy jednak nie oddam. Alk natomiast jak najbardziej, bo nie służy mi ostatnio. Dobrze, że weekend.
Pojechaliśmy pięknym czerwonym na przegląd, bo to już ostatni dzień dzisiaj i tak jak się spodziewałam, pieczątki nie dostałam. Dostałam za to długą listę rzeczy do naprawy. Idea jest taka, żeby to rodziciel zapłacił za naprawę, więc zamierzam zrobić sto dwadzieścia kilometrów na nielegalu, no ale w końcu, jak często zdarza się, żeby mnie gdzieś zatrzymali. Hm, i jak wracałam do domu, to zatrzymała mnie kontrola drogowa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz