Musze coś napisać, żeby poczuć treść mojego życia. Albowiem dziś wieczorem czuję się pusta i szukam, i znaleźć nie mogę.
Żyję nieśpiesznie, robiąc niewiele. Szukam pracy, ale jeszcze niespecjalnie się martwię jej brakiem. Bo teraz ważniejsze jest napisanie dyplomu. A że nie idzie, to inna sprawa. Przeglądam oferty miejscowe i jeśli coś mnie zainteresuje, to wysyłam. Nie zdarza się to często. Ale odzew jest. Jakoś stało się tak, że rekrutacje robią się wieloetapowe i tak jakby chodzę na przemian do dwóch firm. Jakoś stało się tak, że moje rozmowy o pracę stały się wesołe i na luzie. "Na luzie". Jak się w stresie wejdzie w luz, to ciężko wyjść. Więc czasem wychodzę z rozmowy i walę się w łeb, że paplałam zamiast rozmawiać. Nadal zakochuję się na rozmowach. Ktoś powiedział, że to może mieć coś wspólnego z teorią przeniesienia pobudzenia i to jest ciekawa myśl.
wtorek, 28 sierpnia 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)