niedziela, 20 lutego 2011
new politics
Leniwa niedziela, nie robię nic. Już mnie to trochę męczy. Ale to dobrze, to znaczy, że mózg się oczyszcza.
played it to the beat
Gadam sobie na gadu z potencjalnym loverboyem, a w radiu leci najpierw "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie", a później "los się musi odmienić".
piątek, 18 lutego 2011
dance with somebody
o żesz kurwa jego mać powiedziała bohaterka wchodząc do domu. dobrnęłam do weekendu.
jak mi brakuje karty wifi w laptopie. Zaległabym w łóżku ze sprzętem na kolanach. A nie mogę.
i znowu zapuszczam doorsów. mam jeszcze zeszyt z tekstami ich piosenek, które pracowicie przepisywałam w liceum. i ten jego uśmiech... taki słodki...
jak mi brakuje karty wifi w laptopie. Zaległabym w łóżku ze sprzętem na kolanach. A nie mogę.
i znowu zapuszczam doorsów. mam jeszcze zeszyt z tekstami ich piosenek, które pracowicie przepisywałam w liceum. i ten jego uśmiech... taki słodki...
czwartek, 17 lutego 2011
you got to fight
Ale przynajmniej dostałam zaproszenie na rozmowę rekrutacyjną. Nie wiem, czy chcę tę pracę. Boję się jej.
Jestem totalnie zmęczona. Przeżywaniem.
Jestem totalnie zmęczona. Przeżywaniem.
poniedziałek, 14 lutego 2011
when you're strange
Nie jestem gotowa na kolejny tydzień. Ciągle czuję się zmęczona po poprzednim.
W sobotę pojechałam na egzamin z psychologii miłości tylko po to, żeby sobie uświadomić, że trzynasty jest w niedzielę. W niedzielę pojechałam na egzamin tylko po to, by go oblać, o czym dowiedziałam się dziś, czyli w walentynki. I w ogóle napisałam najsłabiej z całego roku. Pomimo, że byłam na wszystkich wykładach i brałam czynny udział. Najwyraźniej nie znam się na miłości. To wszystko oczywiście jest nieprawdopodobne, ponieważ ja kręcę nosem, jak dostanę czwórkę, więc złożyłam już podanie o udostępnienie pracy, żeby mieć pewność, że faktycznie aż tak zjebałam. Łudzę się, że tylko wpisałam złą wersję testu.
Czwartek i piątek dały mi w kość w pracy i wieczorem w domu stać mnie było tylko na to, by zalec przed telewizorem. Wybór padł na nowy film o Doorsach i wsiąkłam. Do tej pory obejrzałam go trzy razy. Plus playlista na youtubie. Poruszyło we mnie wiele strun. Zaczęło się tak magicznie, a potem coraz smutniej. Morrison na scenie niczym młody bóg. Fascynujący. Słodki uśmiech. Błogosławiony czy przeklęty? Pewnie jedno i drugie. I nie wiedziałam, że miał taki chropowaty głos.
W sobotę pojechałam na egzamin z psychologii miłości tylko po to, żeby sobie uświadomić, że trzynasty jest w niedzielę. W niedzielę pojechałam na egzamin tylko po to, by go oblać, o czym dowiedziałam się dziś, czyli w walentynki. I w ogóle napisałam najsłabiej z całego roku. Pomimo, że byłam na wszystkich wykładach i brałam czynny udział. Najwyraźniej nie znam się na miłości. To wszystko oczywiście jest nieprawdopodobne, ponieważ ja kręcę nosem, jak dostanę czwórkę, więc złożyłam już podanie o udostępnienie pracy, żeby mieć pewność, że faktycznie aż tak zjebałam. Łudzę się, że tylko wpisałam złą wersję testu.
Czwartek i piątek dały mi w kość w pracy i wieczorem w domu stać mnie było tylko na to, by zalec przed telewizorem. Wybór padł na nowy film o Doorsach i wsiąkłam. Do tej pory obejrzałam go trzy razy. Plus playlista na youtubie. Poruszyło we mnie wiele strun. Zaczęło się tak magicznie, a potem coraz smutniej. Morrison na scenie niczym młody bóg. Fascynujący. Słodki uśmiech. Błogosławiony czy przeklęty? Pewnie jedno i drugie. I nie wiedziałam, że miał taki chropowaty głos.
środa, 2 lutego 2011
the secret life of
Moja rękawiczka żyje własnym życiem. W kilka dni po tym jak ją znalazłam, zgubiłam ją znowu. Tym razem jednak się nie przejęłam zbytnio. Mogę mieć szczęście i tyle. Nawet nie chciało mi się jej szukać, choć podejrzany obszar był dość ograniczony. Jednakże znalazłam ją. Topniejący śnieg odsłonił zgubę. Witamy w domu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)