Jednym ze słów sponsorujących ostatnie dni jest "sąsiad". Sąsiadów coraz więcej.
A może raczej "trzy"? Trzech sąsiadów i trzeci partner do tanga.
wtorek, 27 października 2009
wtorek, 20 października 2009
I'll need a miracle to help me this time
Jesli chodzi o facetow, to mam wrazenie, ze jest to nieustajacy dzien swistaka. I wkurza mnie, ze nie umiem z tego wyjsc.
sobota, 17 października 2009
vanilla sky
Wczorajszy dzień jest jak kumulacja. Mężczyzn do wyboru.
Magia nocy, alku, tańca niemal od początku do końca. Czuję wzajemne przyciąganie, jak za starych dobrych czasów, więc idę za głosem. (Ale jak to? Przeciez jestem już umówiona na randkę z innym). Momentami, gdy patrzę na niego, ogarnia mnie tkliwość i chce mi się płakać. Potem zaczynam trzeźwieć i robi mi sie smutno, bo przecież skończy się jak zawsze. Stawiam jednak na otwartość, może to ten alk... Choć mimo wszystko wychodzi z tego nieporozumienie. Odkręcone. Kontynuujemy uroczy wieczór.
Wziął mój numer telefonu. Swojego nie zostawił. Przecież i tak nie zadzwoni.
Magia nocy, alku, tańca niemal od początku do końca. Czuję wzajemne przyciąganie, jak za starych dobrych czasów, więc idę za głosem. (Ale jak to? Przeciez jestem już umówiona na randkę z innym). Momentami, gdy patrzę na niego, ogarnia mnie tkliwość i chce mi się płakać. Potem zaczynam trzeźwieć i robi mi sie smutno, bo przecież skończy się jak zawsze. Stawiam jednak na otwartość, może to ten alk... Choć mimo wszystko wychodzi z tego nieporozumienie. Odkręcone. Kontynuujemy uroczy wieczór.
Wziął mój numer telefonu. Swojego nie zostawił. Przecież i tak nie zadzwoni.
wtorek, 13 października 2009
poniedziałek, 12 października 2009
lost
Zginęłam w natłoku. Najpierw udałam się na weekend z tangiem i postanowiłam się reaktywować w tym temacie, więc jeszcze wtorek i środa... A od czwartku był już temat wesela w Wawie, polsko-dżerzejskiego - dawno nie widziane koleżanki i znowu gadanie po angielsku. Powrót nocnym pociągiem i na dobicie w niedzielę szkoła. Dziwne uczucie zmęczenia, gdy spać się nie chce i na nic nie mam sił i jesli nie kąpiel, to zostaje tylko telewizor, którego normalnie nie włączam.
poniedziałek, 5 października 2009
czwartek, 1 października 2009
bye bye
No to już koniec. Jak przyszłam dzis do pracy, to przy moim biurku siedział już ktos inny, komputer byl wyniesiony i nawet obiegowka czesciowo załatwiona. Pozostało mi umyc kubki, oddac telefon i odwiedzić kadry. Z głowy.
Zaczynam łapać stresa, że trzeba zarabiać, bo pieniadze szybko uciekną. A mnie się własnie worek rozpruł. Mam czas, to odwiedzam kosmetyczkę, masazyste, kawki ze znajomymi, itd. A na weekend jadę tanczyc tango.
Zaczynam łapać stresa, że trzeba zarabiać, bo pieniadze szybko uciekną. A mnie się własnie worek rozpruł. Mam czas, to odwiedzam kosmetyczkę, masazyste, kawki ze znajomymi, itd. A na weekend jadę tanczyc tango.
Subskrybuj:
Posty (Atom)