niedziela, 15 listopada 2009

let's tango

- Jak zrobić, żeby miec takie fajne zycie jak ty?
- Czemu fajne?
- No, siedzisz w domu, nie pracujesz i tańczysz tango...

Piątek w euforii po milondze - dużo nie siedziałam, albowiem wypracowałam sobie sieć partnerów do tańca. To wynik jednej z pierwszych milong, gdy wyszłam z niej z płaczem, bo "nikt nie chce ze mna tańczyć". Powiedziałam, że nie będę przychodzić, jak mam czekać na zlitowanie. Nie miałam pojęcia, że tyle endorfin może dać jedna potańcówka.

sobota, 7 listopada 2009

i nagle

wyłonił się pomysł współpracy, do którego się zapaliłam. i znowu na przemian planuję i boje się.

poniedziałek, 2 listopada 2009

catching the green whale

Popłynęłam na fali. Świat rzucił się na mnie ze swoimi propozycjami. Ja się tylko dałam prowadzić.
Sąsiad Sebastian zadbał, żebym nie czuła się samotna w domu i zebym nie była zbyt chuda. Szkoła. Szkolenia z przedsiębiorczości. Niespodziewane oferty pracy - współpracy. Tradycyjnie myslę sobie: chłopaki, ale ja nie chcę... Ale po chwili, na spokojnie, ziarno trafia na podatny grunt. A czemu nie spróbować? Jak się tyle dzieje, to mam mniej czasu na banie sie.
Tango - w końcu zapałałam uczuciem. Trwa dopasowywanie partnerów, bo pierwszy za dobry, drugi za słaby. Z trzecim może zaskoczy. A jeszcze pojawia się kolejny sąsiad i mówi, że chce tańczyć.
Poznaje fajnych, ciekawych ludzi. Lgnę do tych odważnych, szalonych, próbuje się przekonać, że ja tez mogę.
Dawno nie czułam się tak dobrze. Życie może byc przyjemne, tylko trzeba to jeszcze jakoś połączyć z kasą.