czwartek, 30 czerwca 2011

change of seats

Nasza pracownica zrezygnowała z pracy. Wobec czego ja również zrezygnowałam ze swojej. Myślę, że taki układ ma więcej sensu.
Żeby nie było, że taka sierota jestem i nie nadaję się do sprzedaży, ostatniego dnia wykręciłam rekord. Wyjście smoka.

poniedziałek, 27 czerwca 2011

some sort of holiday

Jakoś ciągle nie udaje mi się ściągnąć dekoracji bożonarodzeniowych. Myślę, że teraz już nie ma sensu. Do świąt już bliżej niż dalej.

niedziela, 26 czerwca 2011

are you ready?

A. twierdzi, że powinnam się wziąć za wdowców. Bo to są kolesie, co byli już w związku i nie spieprzyli go.

czwartek, 23 czerwca 2011

above

Pamiętam swoją pierwszą noc świętojańską w tym domu. Wprowadziłam się niewiele wcześniej i byłam dość zagubiona w moim kompletnie-jeszcze-nie-moim mieszkaniu. Ktoś po sąsiedzku robił na zewnątrz głośną imprezę. W którymś momencie muzyka ucichła. Może poszli do lasu szukać kwiatu paproci, bo po jakimś czasie muzyka znowu wróciła. Mimo to udawało mi się jakoś podsypiać. Aż w pewnym momencie impreza się skończyła, cisza mnie obudziła. Otworzyłam oczy, a w głowie brzmiały mi ostatnie linijki piosenki, którą słyszałam przez sen: i powiozą mnie windą do nieba... Nieco przerażające to było.

niedziela, 19 czerwca 2011

this is what it feels like

Hm. To nie jest normalne. Jest niedziela, a mnie w ogóle nie dołuje to, że jutro trzeba iść do pracy. A przecież wcale jej nie lubię i nie idzie mi dobrze. Jedyne co pozytywne to to, że już mnie nie męczy tak.

Z jednej z rekrutacji mi podziękowali. Chyba byłam zbyt szczera. O dziwo nie rzuciłam się dalej rozsyłać aplikacji. Jakoś mi się nie chce. Może robota sama przyjdzie?

środa, 8 czerwca 2011

somebody told me

Po każdej rozmowie rekrutacyjnej przychodzi moment walenia się po głowie. Nie umiem być z siebie zadowolona.

wtorek, 7 czerwca 2011

did his time

Z kochankami jest tak, że chwilę jest fajnie, a później już nie kręci. I po co to wszystko? W dodatku młodzież teraz taka wyuzdana. Zwyczajnie im nie wystarczy. I gadać trzeba. Do białej gorączki doprowadza mnie pytanie: na co masz ochotę. Na trochę czułości. To się musisz zakochać.

niedziela, 5 czerwca 2011

trivia

W końcu urządziłam sobie truskawkowy weekend. Niesamowite, że można zjeść prawie dwa kilo truskawek i nie mieć dość.

Coraz więcej możliwości porządnej pracy widać na horyzoncie. Mam nadzieję, że coś w końcu z tego wyjdzie.

Rany, jak pięknie jest na dworze. Można chodzić wieczorem w krótkim rękawku. Mogę otwierać wszystkie okna, czuć powiew powietrza i słyszeć odgłosy świata.