Tęsknię za nim jak pies. Czy to miłość, czy związek karmiczny, czy toksyczne uzależnienie? On z tą samą siłą odcina się ode mnie. A ja nie potrafię mieć mu tego za złe. Wszystkiemu winien strach. Jakiekolwiek ruchy nie mają sensu. Lepiej się usunąć.
Jednocześnie marzy mi się klin. Jakiś słodki chłopiec, co przytuli i zaspokoi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz