czwartek, 23 czerwca 2011
above
Pamiętam swoją pierwszą noc świętojańską w tym domu. Wprowadziłam się niewiele wcześniej i byłam dość zagubiona w moim kompletnie-jeszcze-nie-moim mieszkaniu. Ktoś po sąsiedzku robił na zewnątrz głośną imprezę. W którymś momencie muzyka ucichła. Może poszli do lasu szukać kwiatu paproci, bo po jakimś czasie muzyka znowu wróciła. Mimo to udawało mi się jakoś podsypiać. Aż w pewnym momencie impreza się skończyła, cisza mnie obudziła. Otworzyłam oczy, a w głowie brzmiały mi ostatnie linijki piosenki, którą słyszałam przez sen: i powiozą mnie windą do nieba... Nieco przerażające to było.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz