Męczy mnie słuchanie cudzych snów, ale jak wszyscy lubię je opowiadać. Śniła mi się niesamowita lękowa podróż windą na najwyższy budynek. Aż czułam te przeciążenia. Okazało się, że boli mnie brzuch. To pewnie esej ciągle daje znać o sobie.
Wymęczyłam zajęcia do końca i poczułam radość wolności. Wreszcie mogę sięgnąć po jakąś ciekawą książkę. Tęskniłam.
niedziela, 30 stycznia 2011
sobota, 29 stycznia 2011
why can't I be you?
Jest kilkanaście minut przed 23, zamykam plik z esejem, który muszę jutro oddać. Jest dobrze, udało mi się nie zarwać nocy. Zresztą możliwość zarwania nocy na prace naukowe jest mało prawdopodobna. W nocy moja motywacja gwałtownie spada. Pieprzę to, nic mnie nie obchodzi, mam dość i idę spać. W ogóle moja wytrzymałość jest taka sobie, więc jestem mistrzynią planowania - wszystko z wyprzedzeniem, podzielone na małe kawałeczki, z przerywnikami. Jeśli nie jestem w stanie zmusić się do większego wysiłku, to zrobię to inaczej.
Brzmi to mało porywająco - systematyczność, uporządkowanie i plan. Rzyg. Ale ja to uwielbiam - planować, rozkładać na procesy i etapy, rozpisywać wszystko w kalendarzu. Normalnie nie wiem, czemu nie zostałam wielkim planistą. Pięciolatki strzelałabym z palca.
Myślę jednak, że nie umywam się do mojego dziadka archiwisty. To co on wyprawiał, to dopiero było zboczenie.
Ale choć esej zyskał kształt trochę wcześniej, to nie mogłam się wziąć za wykończenie. To jak zbyt szybkie rozstanie. Zrobię to i już nic nie będę musiała. Przede mną pusty semestr i choć czekam na niego z utęsknieniem, żeby w końcu poleżeć w łóżku cały weekend, to podejrzewam, że po jednym takim znudzi mi się. Zacznie się szukanie zajęcia.
Brzmi to mało porywająco - systematyczność, uporządkowanie i plan. Rzyg. Ale ja to uwielbiam - planować, rozkładać na procesy i etapy, rozpisywać wszystko w kalendarzu. Normalnie nie wiem, czemu nie zostałam wielkim planistą. Pięciolatki strzelałabym z palca.
Myślę jednak, że nie umywam się do mojego dziadka archiwisty. To co on wyprawiał, to dopiero było zboczenie.
Ale choć esej zyskał kształt trochę wcześniej, to nie mogłam się wziąć za wykończenie. To jak zbyt szybkie rozstanie. Zrobię to i już nic nie będę musiała. Przede mną pusty semestr i choć czekam na niego z utęsknieniem, żeby w końcu poleżeć w łóżku cały weekend, to podejrzewam, że po jednym takim znudzi mi się. Zacznie się szukanie zajęcia.
niedziela, 23 stycznia 2011
you really got me
Przyznam się do czegoś. Bardzo przeżywam różne rzeczy. Najgorzej jak coś mnie zaskoczy wieczorem, jak mam iść spać. Murowane, że położę głowę na poduszce i będę myśleć, będę trawić, po piętnaście razy obracać każdą myśl. Wycwaniłam się więc. Może mi każdy terapeuta mówić, że uciekam od przeżywania emocji, ale ja swoje wiem - noc jest od spania i te osiem godzin mi się należy. Więc robię sobie drinka i po tym jednym zazwyczaj już wszystko mnie jebie. Pomyślę o tym jutro.
czwartek, 13 stycznia 2011
niedziela, 2 stycznia 2011
high hopes
Z noworocznych postanowień to mam takie, żeby pojechać na koncert Kings of Leon, zapewne w UK, bo jak byli na Openerze to byłam straszną guła (ale zmęczoną).
Bzdura z tym postanowieniem, bo poczyniłam je z tydzień albo dwa temu..
Bo noworoczne to tworzę na koniec wakacji. Rok szkolny jest dla mnie lepszym okresem rozrachunkowym.
Bzdura z tym postanowieniem, bo poczyniłam je z tydzień albo dwa temu..
Bo noworoczne to tworzę na koniec wakacji. Rok szkolny jest dla mnie lepszym okresem rozrachunkowym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)