Piątkowy wieczór, kiedy o dziwo nie jestem aż tak bardzo zmęczona. Pomimo że ostatnio zmęczona jestem permanentnie. Czasem robi mi się słabo. Ale co robić, jak trzeba robić? Obchodzę się z sobą wtedy jak z jajem, ograniczam zbędne ruchy, dostarczam glukozy (niedobrze) i witamin (dobrze), nasłuchuję, czy jest już lepiej.
Co dziś z sobą zrobić? Na nic konstruktywnego nie mam ochoty - piątkowy wieczór należy święcić lenistwem. Tym bardziej, że jutro szkolenie.
Ale przyjdzie taki dzień, że wezmę sobie urlop. I może nawet pojadę do Japonii.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz