Tak więc zostałam konsultantem terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach. Bo tak to ponoć ma się nazywać ten stopień zaawansowania. Metodę już znam. Choć nie do końca to wszystko czuję i gubię się w praktyce. Teraz zacznę ćwiczyć na biednych znajomych. Niemniej jednak czuję się podbudowana tym szkoleniem, bo wyszło, że często szybko i trafnie wyczuwam, gdzie jest problem. Udało mi się zabłysnąć. Lata terapii zrobiły swoje.
W ramach nauki mieliśmy skomplementować na piśmie wszystkich uczestników, co dla mnie wcale nie było proste. Krytyka pewnie przyszłaby mi szybciej. Uroczo było jednak otrzymać kopertę z kilkunastoma karteczkami, które może się czasem przydadzą.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz