poniedziałek, 9 maja 2011

sail

Akcja nabrała przyspieszenia. Tydzień temu nie miałam kochanka ani pracy, a dzisiaj mam. Z kochankami nic nie wiadomo, może go zaraz nie być, ale praca na jakiś czas zostanie. Praca nie jest najlepsza, bo w sprzedaży,  ale od czegoś trzeba zacząć. A po drugie, temat o dziwo zaczął mnie interesować. Gdyby ktoś mi powiedział jeszcze z trzy lata temu, że z własnej nieprzymuszonej woli poszłam na handlowca, to bym nie uwierzyła. Zawsze uważałam, że to wciskanie ludziom czegoś czego nie chcą. I zamiast wcisnąć komuś cokolwiek, najadłabym się wstydu. No ale w międzyczasie założyłam własną firmę i życie pokazało, że nie wystarczy mieć dobry towar. Że ważne jest, by trafić z tym towarem do odpowiedniego klienta i przekonać go do siebie. Że warto jest zaangażować się. No a poza tym, czyż to nie przyjemne, gdy umiemy ludzi skłonić do tego, by robili co chcemy...? Naprawdę podnieca mnie to wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz