Sobotnie przedpołudnie. Poćwiczyłam, pomedytowałam, wysłałam jakieś cv, prowadzę się przykładnie. Mam syndrom niezdanego egzaminu. Z pokorą wzięłam się do odrabiania strat.
W niedzielę po dziewiątej jestem już na rolkach. Wolę tak rano, bo wtedy jeszcze mało ludzi na ścieżkach, choć i tak zaskakująco dużo już się kręci. Słońce, ostre powietrze, do ideału brakuje tylko, żeby wysprzątali ścieżki. Potem jeszcze schodzę na plażę, zalegam na piasku, żeby poczytać. Czyż mieszkanie nad morzem nie jest cudowne?
sobota, 19 marca 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz