Zarobiona trochę jestem. To i trochę nie w humorze. Nie mam nastroju na niektórych ludzi, którzy nie są mi do szczęścia potrzebni, a którym wydaje się, że ja bym im się przydała. Jeden już się obraził - "zawieszam korespondencję". Drugi być może również. A przecież mogłabym być szczera i zdecydowana, już dawno mówiąc, że mi nie po drodze.
Testuję pięknego czerwonego w miejsce starej szkapy, wyraźnie większego. Od wczoraj udało mi się przetrzeć błotnik, prawie wjechać pod karetkę i całkowicie wjechać pod prąd. No ok, to ostatnie to wynik niespodziewanej zmiany organizacji ruchu. Jednakże moja reakcja nie była natychmiastowa, gdyż utraciłam chwilowo to piękne uczucie, że ja i mój samochód to jedność.
poniedziałek, 27 września 2010
piątek, 24 września 2010
and all that could have been
Pierwszy dzień jesieni był dniem cudownym. Nie dlatego, że była piękna pogoda, ale była. Dlatego, że działy się cuda - długo oczekiwani klienci walili drzwiami, a mężczyźni zdobywali upragnione kobiety. Szkoda, że w tym drugim wypadku nie o mnie mowa.
poniedziałek, 20 września 2010
sobota, 18 września 2010
Being Hemingway
Jest coś takiego jak 'strategia Hemingwaya'. Dla inteligentnych, wykształconych i cierpiących na depresję. Zrobili karierę i zdobyli pieniądze - mają wszystko, czego można od życia oczekiwać - ale są znudzeni, cierpią na depresję i dręczy ich egzystencjalny niepokój. Nie układa im się w związkach, nie lubią swojej pracy albo cierpią na ataki paniki i niepokoju, lub mają inne problemy psychosomatyczne. Takich ludzi terapeuta przekonuje, że depresja nie jest niczym wyjątkowym w ich wypadku - są przecież inteligentni, a jedno w życiu jest pewne: pełno w nim cierpienia, bólu i kończy się śmiercią. Tak miał też Hemigway. Całe życie miał myśli samobójcze. Uznał on jednak, że nie ma powodu, by nie zafundować sobie interesującego życia, i rzucił się w wir przygód. Walczył na wojnach i wyjeżdżał na niezliczone safari. Zjawiał się tam, gdzie działo się coś interesującego czy trudnego, gdziekolwiek to było. Czemu nie wziąć z niego przykładu?
za Madanes 'Seks, miłość, przemoc'
za Madanes 'Seks, miłość, przemoc'
czwartek, 16 września 2010
I'm in this alone
Oczywiście, jeśli w ogłoszeniu nie piszą o co chodzi, to chodzi o sprzedaż i akwizycję.
Zastanawia mnie, co czuje taki rekruter, gdy wie, że wciska kit. Nie namawiamy do przejścia do innego OFE, dajemy klientowi serwis. Chyba sam w to nie wierzy? Rzygać się chce od takiego pierdolenia. Po skończonej pogadance jakoś nikt w windzie nie wyraża ochoty przystąpienia do zabawy.
Praktyki są mocne. Jestem zajarana. Psychologia mą ucieczką od wszelkich problemów tego świata.
Zastanawia mnie, co czuje taki rekruter, gdy wie, że wciska kit. Nie namawiamy do przejścia do innego OFE, dajemy klientowi serwis. Chyba sam w to nie wierzy? Rzygać się chce od takiego pierdolenia. Po skończonej pogadance jakoś nikt w windzie nie wyraża ochoty przystąpienia do zabawy.
Praktyki są mocne. Jestem zajarana. Psychologia mą ucieczką od wszelkich problemów tego świata.
poniedziałek, 13 września 2010
the line begins to blur
Siedziałam z adoratorem na tarasie przy winku i grillu i nie zauważyłam, że zrobiło się zimno. To teraz chodzę w domu w szaliku. A adorator myśli, że dostał zielone światło.
Zaczęłam te praktyki. Przeglądam różne zgłoszenia - historie typu mąż bił klientkę, wyzywał i wydzielał jedzenie, dzieci również zachowują się podobnie - i zaczynam mieć dziwne myśli. Najpierw - kobieto, czemu na to pozwalasz? A potem, że ja dbam o to, by mieć dobre życie - peace, love and understanding, unikam toksycznych ludzi i w ogóle, a tu taki brud życia. Czy ja na pewno chcę mieć z tym do czynienia?
Zaczęłam te praktyki. Przeglądam różne zgłoszenia - historie typu mąż bił klientkę, wyzywał i wydzielał jedzenie, dzieci również zachowują się podobnie - i zaczynam mieć dziwne myśli. Najpierw - kobieto, czemu na to pozwalasz? A potem, że ja dbam o to, by mieć dobre życie - peace, love and understanding, unikam toksycznych ludzi i w ogóle, a tu taki brud życia. Czy ja na pewno chcę mieć z tym do czynienia?
7 shades of black
J. zrobiła grafik sprzątania. Jest 'sprzatanie ost.' i ' sprzatanie łagod.'. Pytam, czy to na pewno dobrze, bo jej sprzątanie ostre wypada, gdy jest mój tydzień.
- No tak. Sprząta ostra.
- No tak. Sprząta ostra.
czwartek, 9 września 2010
crush
Pomyślałam, że sprawię sobie kochanka. Taka znajomość bez zobowiązań. Jednakże wybrany mężczyzna, chcąc podgrzać atmosferę przez naszym spotkaniem, wysłał mi starego, zużytego smsa. Chyba nie zrozumiałam żartu.
wtorek, 7 września 2010
in the arms of sleep
Poszłam do Centrum Interwencji Kryzysowej zapytać o praktyki. A tam cisza, spokój. Żadnych kryzysów, żadnych interwencji. To czego ja się tam nauczę?
sobota, 4 września 2010
charmer
Jestem z siebie dumna. Chyba powinnam zostać detektywem internetu. Odnalazłam ulubiony blog, którego właścicielka postanowiła zmienić adres. Odpowiednie słowa kluczowe i cierpliwe przeczesywanie wyników google'a. Na piętnastej stronie było.
A tak poza tym, jeśli macie zamiar założyć biznes, to zabezpieczcie dobrze tyły, bo inaczej skończycie jak ja. W poniedziałek idę na rozmowę kwalifikacyjną. Dobrze, że biznes okazał się mało absorbujący.
A tak poza tym, jeśli macie zamiar założyć biznes, to zabezpieczcie dobrze tyły, bo inaczej skończycie jak ja. W poniedziałek idę na rozmowę kwalifikacyjną. Dobrze, że biznes okazał się mało absorbujący.
czwartek, 2 września 2010
the warning
Znowu wzięłam sobie kota do domu. Bo myślałam, że będzie fajnie się do czegoś przytulić i ktoś, coś, będzie na mnie czekał w domu.
Jeśli widzisz małą puchatą kulkę i myślisz, że to takie kochane stworzenie, to nie... nie myśl tak. Minie tydzień i ta kulka spieprzająca w strachu za szafę, zamieni się w naspidowanego kocurka, który w dupie ma głaskanie, bo znacznie bardziej woli cię gryźć i drapać. Który jak pilot oblatywacz zalicza każdy mebel po drodze i co chwilę słyszysz jego pazury na swoich sofach, krzesłach, fotelach, materiałach i cierpnie ci skóra na myśl, jakie ślady zostawia za sobą. Który nie da ci spokojnie zjeść, bo zaraz pcha nos do talerza, pomimo że co chwilę doświadcza losu latającego kota wystrzelonego w kosmos. Uparcie wraca z powrotem. Już wiem, że zbliża się ten dzień, kiedy uda mu się wskoczyć na blat w kuchni, co w końcu nauczy mnie natychmiastowego sprzątania i chowania jedzenia do lodówki.
Bruno, nie mogę doczekać się dnia, gdy staniesz się starym wyliniałym kocurem.
Jeśli widzisz małą puchatą kulkę i myślisz, że to takie kochane stworzenie, to nie... nie myśl tak. Minie tydzień i ta kulka spieprzająca w strachu za szafę, zamieni się w naspidowanego kocurka, który w dupie ma głaskanie, bo znacznie bardziej woli cię gryźć i drapać. Który jak pilot oblatywacz zalicza każdy mebel po drodze i co chwilę słyszysz jego pazury na swoich sofach, krzesłach, fotelach, materiałach i cierpnie ci skóra na myśl, jakie ślady zostawia za sobą. Który nie da ci spokojnie zjeść, bo zaraz pcha nos do talerza, pomimo że co chwilę doświadcza losu latającego kota wystrzelonego w kosmos. Uparcie wraca z powrotem. Już wiem, że zbliża się ten dzień, kiedy uda mu się wskoczyć na blat w kuchni, co w końcu nauczy mnie natychmiastowego sprzątania i chowania jedzenia do lodówki.
Bruno, nie mogę doczekać się dnia, gdy staniesz się starym wyliniałym kocurem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
