Znowu cały weekend w szkole, mnóstwo emocji, przemyśleń i inspiracji. Wracam zmęczona lecz pobudzona, szczęśliwa.
Poruszamy się po ciężkich tematach, więc początki są trudne, ale później je oswajamy, uodporniamy się. Luis od czasu do czasu robi show i pękamy ze śmiechu. Ja pod wrażeniem, jaki on wspaniały, taki mądry i taki demokratyczny, mieć takiego męża, albo takiego ojca...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz