piątek, 5 listopada 2010

every day is exactly the same

od kiedy rzuciłam mężczyzn, a nie pamiętam kiedy to było - tydzień temu czy miesiąc - brakuje mi tematów do rozmów z przyjaciółmi. towarzyska niemota.

zwierzak osiągnął już prawie rozmiary pełnowartościowego kota. najbardziej lubię, gdy śpię na boku, a on układa się za mną tak, by swoją mordkę ułożyć w zagłębieniu szyi. tak śpimy policzek przy policzku w akompaniamencie jego mruczenia. jeszcze rano, gdy się obudzę, przylatuje na głaskanie i to są chyba wszystkie momenty, kiedy jest miły.

od dawna będąc fanką liberałów zaczynam myśleć, żeby przerzucić się na lewą stronę. kościół za bardzo wpierdziela się w życie i niech w końcu znajdzie się ktoś, kto nie będzie się nimi przejmował. bo ja chcę antykoncepcji, in vitro i ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

i choć za oknem jesień, to czasem jest mi tak niesamowicie dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz