Śnią mi się mężczyźni, których kochałam. Jeden nieosiągalny, drugi chwilowo do mojej dyspozycji. Na tym lista się chyba kończy. Było ich wielu, kochałam niewielu. Na miłość potrzeba czasu.
Śniła mi się również praca, której nie kochałam. A jednak czasem miałabym ochotę tam wrócić. Dla tego ostatniego dnia miesiąca, gdy o piętnastej na konto wpływały kolejne tysiące. Od roku nie miałam wypłaty. Nieźle, nie?
Ostatnio dużo snów pamiętam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz