Siedziałam z adoratorem na tarasie przy winku i grillu i nie zauważyłam, że zrobiło się zimno. To teraz chodzę w domu w szaliku. A adorator myśli, że dostał zielone światło.
Zaczęłam te praktyki. Przeglądam różne zgłoszenia - historie typu mąż bił klientkę, wyzywał i wydzielał jedzenie, dzieci również zachowują się podobnie - i zaczynam mieć dziwne myśli. Najpierw - kobieto, czemu na to pozwalasz? A potem, że ja dbam o to, by mieć dobre życie - peace, love and understanding, unikam toksycznych ludzi i w ogóle, a tu taki brud życia. Czy ja na pewno chcę mieć z tym do czynienia?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz