Jest coś takiego jak 'strategia Hemingwaya'. Dla inteligentnych, wykształconych i cierpiących na depresję. Zrobili karierę i zdobyli pieniądze - mają wszystko, czego można od życia oczekiwać - ale są znudzeni, cierpią na depresję i dręczy ich egzystencjalny niepokój. Nie układa im się w związkach, nie lubią swojej pracy albo cierpią na ataki paniki i niepokoju, lub mają inne problemy psychosomatyczne. Takich ludzi terapeuta przekonuje, że depresja nie jest niczym wyjątkowym w ich wypadku - są przecież inteligentni, a jedno w życiu jest pewne: pełno w nim cierpienia, bólu i kończy się śmiercią. Tak miał też Hemigway. Całe życie miał myśli samobójcze. Uznał on jednak, że nie ma powodu, by nie zafundować sobie interesującego życia, i rzucił się w wir przygód. Walczył na wojnach i wyjeżdżał na niezliczone safari. Zjawiał się tam, gdzie działo się coś interesującego czy trudnego, gdziekolwiek to było. Czemu nie wziąć z niego przykładu?
za Madanes 'Seks, miłość, przemoc'
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz