Dokonałam dziś zapisów na czwarty rok studiów. Czwarty! Ależ to już brzmi zaawansowanie.
Zaskoczyli mnie informacją, że mamy wybrać seminarium dyplomowe. Czyli promotora. Czyli tematykę. No jak to? JUŻ?
Przez chwilę pomyślałam, że dałam ciała, ponieważ średnia w zeszłym roku mi nie wyszła, tylko 4,88. I utraciłam tytuł VISa. A jakże - very important student. Korzyści bowiem są takie, że im wyższa średnia, tym szybciej można przystąpić do zapisów, więc bałam się, że tego pierwszego dnia, gdy nie będę jeszcze dopuszczona, ktoś mnie ubiegnie w wyścigu do upatrzonej profesor Orgazm. Tylko osiem miejsc.
Ale nie ma obawy. Profesor Orgazm rozczarowała mnie tematami - nie podeszły mi ani mikroblogi, ani narcyzm z borderline. Poszłam szukać dalej i natrafiłam na kopalnię pięknych tematów, i nie wiem, na co się w końcu zdecyduję. Albowiem co jest lepsze - Negatywne skutki natychmiastowego (przedwczesnego) wybaczenia. czy też Paradoksalne reakcje na otrzymaną pomoc i doznaną krzywdę. Doprawdy, ja nie wiem.
To zapisałam się dzisiaj. Ja. I nikt więcej.
W ogóle to dotarło do mnie, że nasze - moja, J. i A. - drogi studenckie zaczynają się rozchodzić, bo pewnie każdy z nas weźmie inną specjalizację. I zrobiło mi się bardzo smutno. Ja chcę z nimi studiować do końca moich dni!
wtorek, 31 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz