Wczorajszy dzień jest jak kumulacja. Mężczyzn do wyboru.
Magia nocy, alku, tańca niemal od początku do końca. Czuję wzajemne przyciąganie, jak za starych dobrych czasów, więc idę za głosem. (Ale jak to? Przeciez jestem już umówiona na randkę z innym). Momentami, gdy patrzę na niego, ogarnia mnie tkliwość i chce mi się płakać. Potem zaczynam trzeźwieć i robi mi sie smutno, bo przecież skończy się jak zawsze. Stawiam jednak na otwartość, może to ten alk... Choć mimo wszystko wychodzi z tego nieporozumienie. Odkręcone. Kontynuujemy uroczy wieczór.
Wziął mój numer telefonu. Swojego nie zostawił. Przecież i tak nie zadzwoni.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz