poniedziałek, 12 października 2009
lost
Zginęłam w natłoku. Najpierw udałam się na weekend z tangiem i postanowiłam się reaktywować w tym temacie, więc jeszcze wtorek i środa... A od czwartku był już temat wesela w Wawie, polsko-dżerzejskiego - dawno nie widziane koleżanki i znowu gadanie po angielsku. Powrót nocnym pociągiem i na dobicie w niedzielę szkoła. Dziwne uczucie zmęczenia, gdy spać się nie chce i na nic nie mam sił i jesli nie kąpiel, to zostaje tylko telewizor, którego normalnie nie włączam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz